Pierwszą moją recenzję postanowiłam poświęcić "Rywalkom", które mnie zauroczyły.
Książka napisana jest lekko i przyjemnie, fabuła jest bardzo dobrym pomysłem chociaż ma niedociągnięcia.
Historia toczy się w przyszłości, dosyć ponurej i zachwianej politycznie na terenach byłego USA. Podział na klasy, bieda zmieszana z wielkim bogactwem i prawie niewolnicza praca wykonywana przez niższe kasty. Do jednej z niższych klas tak zwanych piątek należy bohaterka książki America Singer (w skrócie Ami), jest artystką tak jak i cała jej rodzina i chociaż nie należą do najbiedniejszych to i tak żyją na granicy ubóstwa. W wielu rodzinach jedyną szansą na awansowanie do wyższej klasy jest wzięcie udziału w selekcji kandydatek na żonę dla księcia Maxona. Bohaterka dostaje się na eliminacji jako jedna z 35 dziewczyn, a ponieważ jest zakochana w Aspenie, chłopaku z niższej frakcji, nie jest z tego zadowolona.
Dalsza cześć książki toczy się pomiędzy rywalizacją dziewcząt, nieśmiałym zauroczeniem między Americą i księciem, tęsknotą za byłym chłopakiem oraz napadami rebeliantów na pałac.
Co do samych bohaterów i fabuły w trakcie czytania moje odczucia były różne, od zirytowania do zachwytu. America która chce być niezależna, jest piękna i dostała się do eliminacji spośród tysięcy, cały czas uważa że do niczego się nie nadaje, i chociaż wszyscy próbują jej udowodnić że tak nie jest uparcie tkwi przy swoim. Moim zdaniem zachowanie jej jest spowodowane tym że lubi być w centrum zainteresowania, oraz niską warstwą społeczną w której się urodziła, choć się do tego nie przyznaje. Jej były chłopak Aspen z czasów sprzed eliminacji w ogóle mnie denerwuje i zachowuje się jak rozpieszczony dzieciak. Obraża się za byle co, i w trakcie czytania miałam wrażenie że się trochę znęca psychicznie nad Ami. Sam książę jest fajnie zbudowaną postacią i nie mogę się doczekać jak jego charakter rozwinie się w następnych częściach.
Pomysł aby wprowadzić rebeliantów jest strzałem w 10, ale słabo są odczuwalne emocje związane z ich napadami na pałac. Dziewczyny tylko chowają się po bunkrach, rodzina królewska nic z tym nie robi i zachowuje się jak by to było normalne, a straż traci życie i nikt się tym nie przejmuje. Mam nadzieję że w następnych tomach zostanie rozwinięty ten wątek i w końcu rozjaśni się sytuacja związana z rebelią.
Osobiście uważam że powieść mimo małych niedociągnięć, lekko zmarnowanego potencjału i bohaterki która czasami irytuje, jest warto ją przeczytać dla relaksu.
Baśń połączona z dystopią jest wspaniałym pomysłem, i świat stworzony przez autorkę bardzo przypadł mi do gustu.
Z czystym sumieniem mogę ją polecić, i zachęcam do przeczytania :)

Ten baśniowy zamysł bardzo mi się podoba - uwielbiam czytać o książętach i księżniczkach :D Podoba mi się też nutka goryczy. Szalenie ciekawi mnie czy główna bohaterka wybierze ostatecznie księcia czy może ucieknie w siną dal z jakimś młodym rebeliantem. Bo tego jej byłego chłopaka (sądząc po Twoim opisie) nawet nie biorę pod uwagę - jakby z nim była chyba rzuciłabym książką. Zachęciłaś mnie do przeczytania bez dwóch zdań :D
OdpowiedzUsuńNie przepadam za powieściami (mam taką przypadłość, że czytam w zasadzie tylko literaturę faktu), ale zachęciłaś ;)
OdpowiedzUsuńJa przeważnie czytam fantasy, a ta książka jest typowym odmóżdżaczem, korzystam z takich powieści jak mi się nie chce myśleć zbyt intensywnie :)
UsuńJakoś, gdy widzę tego rodzaju okładki to instynktownie spodziewam się określonego rodzaju literatury pomiędzy nimi, toteż nie sięgnę po to, ale cieszę się, że sprawiło Ci to przyjemność. Lepsze to niż dragi albo mordowanie ludzi na zamówienie. Albo lukrecje. Paskudztwo.
OdpowiedzUsuńKub.
Rzeczywiście lukrecje najgorsze :D
UsuńNic nie czytałam tej autorki. Mam wątpliwości czy akurat ta książka jestcw kregu moich zainteresowań, ale ma całkiem ładną okładkę.
OdpowiedzUsuń